Certyfikaty SSL są jednym z najważniejszych elementów zapewniających bezpieczeństwo internetu. Pomimo olbrzymich zabezpieczeń jakie oferują, nie należy zapominać że pomysłowość ludzka nie zna granic, a przestępcy są na tyle zorganizowani i zdeterminowani, że wykorzystają każdą lukę w obronie – niestety takie znalazły się już w przeszłości w certyfikatach SSL. Na szczęście system zapewnia wysoki poziom bezpieczeństwa i fałszowanie certyfikatów odbywa się niezwykle rzadko i wymaga olbrzymich nakładów pracy. Jest też proste do wykrycia, dzięki czemu dostawcy certyfikatów oraz producenci przeglądarek są w stanie szybko reagować i chronić użytkowników internetu.
Jak przebiega fałszowanie certyfikatu ssl?
Należy pamiętać, że certyfikaty ssl są najbezpieczniejszą ochroną użytkowników stron internetowych, ich rejestrowanie i przyznawanie jest skrupulatnie kontrolowane, a podmiot starający się nabyć certyfikat ssl poddawany jest weryfikacji. Wobec szerokiej kontroli osoby i organizacje, którym zależy na uzyskaniu fałszywych certyfikatów mają więc przede wszystkim dwie opcje:
Atak może zostać przeprowadzony dzięki uzyskaniu przynajmniej częściowego dostępu do DNS albo poprzez ataku od środka, dlatego hakerzy często korzystają z bramek do sieci albo komputerów znajdujących się w docelowej sieci. Często konieczne jest więc odpowiednie zainfekowanie Ethernetu. Alternatywą w pozyskaniu fałszywego certyfikatu ssl może być nieuczciwy dostawca – z tej metody oszustwa skorzystała kiedyś francuska agencja wywiadowcza.
W jakie strony celują oszuści?
Co ciekawe obok stron banków i innych serwisów obsługujących płatności internetowe oszuści podszywają się pod strony gromadzące informacje. Przykładowo w 2011 roku udało się sfałszować certyfikaty: login.live.com, mail.google.com, www.google.com, login.yahoo.com, login.skype.com, addons.mozilla.org. Warto także pamiętać, że na fałszowaniu certyfikatów przyłapano oprócz indywidualnych hakerów i niezależnych grup, wywiady różnych państw, w tym Iranu, Rosji oraz Francji.
Jak bronić się przed fałszywymi certyfikatami?
Przed sfałszowanymi certyfikatami często bronią nas sami dostawcy przeglądarek. Najpopularniejsze programy do korzystania z internetu posiadają czarne listy certyfikatów, które aktualizują zaraz po otrzymaniu informacji o możliwości dokonania ataków. Samo Google, ze względu na fakt, że niezwykle często stawało się ofiarą fałszowania certyfikatów wprowadziła w swojej przeglądarce dodatkowe zabezpieczenie – public key pinning. Przeglądarka przechowuje informacje o kluczach google, dzięki czemu może stwierdzić czy certyfikaty ssl stron są prawdziwe. Niestety ochroną tego typu objęte są jedynie serwisy należące do giganta z Doliny Krzemowej. Ciekawym rozwiązaniem jest także Mutually Endorsing CA Infrastructure – sprawdzenie certyfikatu odbywa się poprzez potwierdzenie go przez trzy losowo wybrane strony pozwalające na uzyskanie certyfikatu ssl. Jeżeli któryś z CA nie potwierdzi ważności certyfikatu użytkownik zostanie powiadomiony o możliwości oszustwa. Alternatywą jest także TACK (Trust Assertion for Certificate Keys) – strony korzystające z HTTPS podpisują specjalnym kluczem TACK ważny certyfikat SSL wraz z nazwą domeny i datą jej wygaśnięcia. Przeglądarka zapisuje informacje o witrynie, certyfikacie i kluczu w momencie odwiedzenia strony przez użytkownika. Jeżeli certyfikat zostanie sfałszowany sesja zostanie zerwana, a użytkownik otrzyma stosowne ostrzeżenie.